W niedzielę dziewczyny z 6c mnie przeprosiły i wyszłam z nimi na dwór. Grałyśmy w piłkę i Monika wykopała ją na dach chatki. Nie wiedziałyśmy co mamy zrobić i chciałyśmy zadzwonić po Michała ale on nie odbierał. Potem czekałyśmy aż Monika pójdzie po drabine i mały Nowakiewicz przyniósł nam ją, kiedy czekałyśmy na ławce. Nie mogłam wczoraj napisać bo nie miałam prądu.Dzisiaj nie było Ciemnego i mieliśmy zastępstwo, na religii mogliśmy gadać i dostawaliśmy lizaki!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz